nocne rozmyślania. bzdurne rozmyślania
czwartek, 11 lutego 2010
o 00:14:36
nastrój




tak dawno nie pisałam.
nie wiem czy w ogóle ktoś tu jeszcze zagląda. przekonamy się.

to trochę dziwne, ale czasem mam wrażenie, że im dłużej żyję, tym mniej znam się na życiu. coraz więcej rzeczy mnie zaskakuje, wobec coraz większej liczby spraw staję całkiem bezradna. coś co kiedyś było dla mnie tak naturalne, że w ogóle nie zwracałam na to uwagi teraz okazuje się problemem nie do przeskoczenia.

a czas leci. wolno (tak wolno, ze czasem ma się wrażenie, że jeszcze trochę i zegar zacznie chodzić do tyłu) kiedy na coś czekasz. bardzo szybko kiedy coś ci ucieka.
źle kiedy ucieka coś bardzo ważnego. coś za czym wiesz, ze będziesz niesamowicie tęsknić. a mimo to pozwalasz żeby przeszło ci koło nosa, obserwujesz to tak dokładnie, że nawet nie mrugniesz powiekami, ale nie zrobisz nic. ani kroku do przodu. dlaczego tak to jest? dlaczego człowiek się boi najbardziej kiedy chodzi o te sprawy najważniejsze? dlaczego to do tych na których najbardziej nam zależy, najtrudniej jest się zbliżyć?
bardzo komplikuje to życie.

i o czymkolwiek bym nie zaczynała pisać, i tak kończę mając w głowie tą samą myśl. co zwykle. może już niedługo to się skończy.

chyba sama nie wierzę w to co piszę. przecież wiem, że się nie skończy.
dlaczego? może dlatego:

"wszystko trwa dopóki sam tego chcesz"
motto na dziś.


dobranoc wszystkim smutasom ze złamanym sercem.

komentarze [4]


huśtawka
środa, 15 kwietnia 2009
o 21:29:55
nastrój




and it came to me that every plan is a tiny prayer to father time

to niby niedużo. ale jednak coś.
dlaczego ja jestem taka leniwa? powinnam teraz pisać co to jest werteryzm
a przecież to nic trudnego. melancholijna natura, nadwrażliwość, ból świata, totalne osamotnienie, a na koniec kulka w łeb. ale jakoś nie umiem pozbierać myśli. nie umiem wyrazić tego wszystkiego co myślę, co mam w głowie. nie potrafię tego ubrać w słowa.



chyba trochę mam z Wertera.

komentarze [3]


No proszę...
sobota, 21 marca 2009
o 21:57:03
nastrój




znów zaczęłam pisać bloga. kto by pomyślał.. obejrzałam film, cały po angielsku i jakoś niespecjalnie mi to przeszkadzało. kto by pomyślał. i kto by pomyślał, że dostanę książkę i czekoladki za nic, bo za zajęcie II miejsca w jakimś quizie o Belgii (o której nie wiem dosłownie nic). wyciągnęłam z tego dwa wnioski:
optymistyczny: dopisuje mi szczęście
nieoptymistyczny: kto ma szczęście w strzelaniu, nie ma szczęścia w miłości (tak mówią.)
stęskniłam się. świat idzie do przodu, a wspomnienia pozostają w tyle. a im bardziej coś jest daleko za mną, tym mocniej za tym tęsknię, tym piękniejsze mi sie wydaje, tym bardziej chcę by wróciło. tak to już ze mną jest.

powoli powoli tracę wszystko co miałam. najcenniejszego. najwyrozumialszego. najweselszego. pękają jak bańki mydlane, znikają, gdzieś się ulatniają. wychodzą na chwilę. i nie wracają. a ja? mam zatrzymywać? nie!
to nic, ze już niedługo zostanę sama. i sama pęknę jak bańka mydlana.

nie pytaj mnie co ciągle widzę w nim.

jestem jakaś kompletnie nieudolna, czego się nie tknę. i, prawdę mówiąc, nie mogę już na siebie patrzeć.

mało miejsca na dysku.
chyba trzeba zrobić porządek



ps: J., wiem, ze to czytasz. Dziękuję, że jesteś, że zawsze byłaś i zawsze będziesz. Że wytrzymujesz z tą może i kochaną, ale naiwną siostrą. I kocham Cię ponad wszystko!
ps 2: B., nie wiem czy to czytasz. ale pamiętaj, że najważniejsze to żyć zgodnie z własnym sumieniem, zasadami, intuicją... i sercem. głowa do góry :)
ps 3: M., mam nadzieję że to czytasz. tak się stęskniłam. bardzo bardzo bardzo bardzo.. i jeszcze milion razy bardziej. brakuje mi tu tego uśmiechu dodającego otuchy, jasnego spojrzenia i pewnej osoby dla której nie bałam się powiedzieć całej prawdy :). odezwij się, czy żyjesz (przede wszystkim: jak żyjesz)
ps 4: M., raczej tego nie czytasz. nie wiem co się zrobiło. dlaczego skąd jak czemu..?
tak bardzo chciałabym, żeby było jak dawniej.

komentarze [2]



wtorek, 3 lutego 2009
o 19:37:15
nastrój






komentarze [0]


Como dijo el rey sabina
czwartek, 4 września 2008
o 20:13:15
nastrój




wszystko jest na opak

komentarze [1]


-
sobota, 19 kwietnia 2008
o 22:21:39
nastrój




If there's any justice in the world
I would be your girl, you would be my man.



komentarze [2]


puf
środa, 30 stycznia 2008
o 22:04:14
nastrój




muszę, to dodaję.

komentarze [1]


101 dni
piątek, 14 grudnia 2007
o 23:00:51
nastrój




101 dni z hiszpańczykami.
101 długich dni w starym obskurnym budynku 3 LO.
101 dni nowej rzeczywistości.
101 trudnych dni zerwania z gimnazjalnymi wspomnieniami i przyzwyczajeniami.


Trochę radości, więcej smutku.
Parę (wiader ^^) łez.

Ognisko u Maćka, pizza w Paradiso, fiesta u Oli.
Wędrówki z Luną po szkole
Kółko teatralne
Wyprawy na obiad do Hortex'u.
'GO', Duchy, Czajnik i Księżyc.
Spóźnienia (jednym tchem: Perdoneporllegartarde)- 5 razy w tygodniu..
Nasze JESZCZE niezawieszone anuncio
Gazetka, pączki i kawa czyli niezawodne sposoby na pana B. :)

Wspólne męczarnie z 'frases hechas', 'se ha equivocado'
i specyficznym zapachem pana od historii
oraz śmiechy z: 'vaya, vaya! aqui no hay playa!'


A od dzisiaj: manzanita.mylog.pl

[PS:Kochana 3b: Nie zapomniałam o Was!]


101 dni wystarczyło żeby zepsuć wszystko.
Jeśli w ogóle cokolwiek było, między siostrą, a bratem.

komentarze [4]


Tak naprawdę jeszcze nie wiem
poniedziałek, 12 listopada 2007
o 21:00:25
nastrój




Nie odwracaj oczu i wzrokiem nie uciekaj
żebym mogła doczekać
daj mi znak.


___


Herbatka odchudzająca

Topię w niej wszystko, co niespełnione, chociaż (/bo) obiecane samej sobie.


Gitara na krzyż z pokrowcem do tejże

Podświadomość, a raczej nieświadomość i odruchowość ostatnio dają się we znaki. I życie staje się rutynowe, bezmyślne, jakieś takie... Uciekające samo przed sobą.
Dusza na krzyż z ciałem.


Parę starych zdjęć

Kolorowe pudełko kolorowych wspomnień. Kaktus-mix-kulisty. 'Był sobie chłopiec'. GarczarAndrz. Trzecia Be.
Cuda i cudeńka.


'Rozmówki francuskie', 'Podręczny słownik polsko-hiszpański'

I 'Cicha Noc 'en francais


Gdzieś tam, na końcu:

"Nie pytaj mnie, co ciągle widzę w nim"



Bagaż doświadczeń, bagaż wspomnień
Aż żal porzucać.

Ech.

komentarze [11]


idzie nowe... -.-
niedziela, 23 września 2007
o 22:09:00
nastrój




Ja czuję tylko, ze powoli się od wszystkiego oddalam, mówię "papa!" i z lekkim niepokojem witam coś nowego.

Nie mówię, że dzieje się to bezboleśnie.

Ale ja, ze wszystkich sił, staram się przykrywać wszystko porządną warstwą nauki i zdrowego zmęczenia. A kiedy jeszcze posypię to odrobiną rozrywki "towarzysko-kulturalnej" (w postaci spotkań, teatru, kina..) to już nikt, łącznie ze mną, na pewno nie zorientuje się, że coś się sypie.
Czego to człowiek nie zrobi zeby oszukać siebie..

I jak zwykle będzie za późno.


Mimo wszystko, aby przerwać ten pesymistyczny wydźwięk moich nędznych wypocin, postaram się, żeby chociaż zakończenie było w miarę znośne.

Ze specjalną dedykacją dla
Siostry,
bo połowa tej notki, była pierwowzorem egoistycznego komentarza, który, o mało co, nie zostal wysłany na jej bloga.


Z jedyna w swoim rodzaju dedykacją dla
Zakochanej I ZABIEGANEJ Baśki,
z nadzieją na jak najszybsze spotkanie.


Z listowną:) dedykacją dla
Marie
i z przeprosinami, za to, że zazwyczaj nie wiem o jakiej książce mówisz, bo nigdy wcześniej o niej nie słyszałam..


Z archiwalną dedykacją dla
Justyny,
która i tak tego nie przeczyta..


Z WARSZAWSKĄ dedykacją dla
Anuli
a przy okazji dla Antka (znoowu...?), Janka, Piotrka (tak on sie nazywa?), Pana Kapitana (dobranoc!) i Miśka (Bluuunti..)


I

Z wymuszoną dedykacją dla
brata
i z wyrazami wdzięczności za wredne żarty i liczne komentarze w kinie, ignorancję, chamskie odzywki oraz ogólnie miłą atmosferę przy każdym dwusekundowym spotkaniu.

We're just two lost souls swimming in a fish bowl,
year after year,
running over the same old ground..
What have we found? The same old fears.




No bo czasem tak zwyczajnie sie boję..


I nie pytaj mnie, co ciągle widzę w nim.

komentarze [21]


A teraz trzeba zacząć rozłączać się po trochu...
czwartek, 23 sierpnia 2007
o 20:36:27
nastrój




W głośnikach pan J. Radek wydziera sie w niebogłosy, głowa mnie boli straszliwie, ale to nic. Trochę poświęcenia dla sztuki... :)
Jeśli ktoś jeszcze chce trochę pocierpieć:
Voila!

Wiecie co? Doszłam do smutnego wniosku, że jeszcze chyba nigdy nie napisałam tutaj niczego, co mieści sie w ramach "normalności". Czyli po prostu niczego typowo potocznego. Same filozoficzne przemyślenia na tle egzystencjalno-uczuciowym.
Moze pora to zmienic? Chyba nie jestem za dobra w te klocki, ale chociaż raz, nawet jeśli z nudów, to spróbuję.

***
Czy to nie dziwne, ze wakacje mijają jakoś wyjatkowo szybko? I to chyba wcale nie dlatego, że "wszystko co dobre szybko sie kończy". Myślę, ze po prostu kiedy czlowiek nie ma ŻADNYCH, ale to ŻADNYCH obowiązków, po prostu "róbta co cheta", to ten czas zwyczajnie przecieka mu przez palce. A pod koniec dnia stwierdza, ze nic mu sie dzisiaj nie udało ambitnego osiagnąć. Po prostu typowo stracony dzień.
Czy to normalne? Chyba nie.
Oczywiście, nie tylko w wakacje czujemy się aż do tego stopnia odpręzeni. Czasem takie dni zdarzają się i w ciągu roku szkolnego. Ale musiscie mi przyznać racje, ze znacznie rzadziej.
Nie rozumiem tylko ludzi, którzy bez przerwy tęsknia za "nicnierobieniem", takim typowym lenistwem. Bo ile tak właściwie można w tym błogim stanie wytrzymać?

A traz cos specjalnie dla Siostry:
Pamiętasz ławeczkę na Piłsudskiego? i 'nikt do mnie nie dzwoni..'? A to pamiętasz? :)

Jak myslicie? Czy jestem normalna uważając to za wzruszające?


No. I chyba nieźle mi wyszło.
Byłam w miarę wiarygodna?

komentarze [3]


Andrzej Poniedzielski
czwartek, 16 sierpnia 2007
o 10:01:46
nastrój




List Jasia (lat 7) do Pani Ziemi

Kochana Pani Ziemio,

Ja wiem, ze Pani tam jest, ze Pani mieska w tej skorupie kulistej
Geograficka nam mówiła - ze nie! I zebym się nie wygupiał z tym listem
Ale ja, mimo to do Pani pisę (mam trochę casu po obiedzie)
I widzę co się tutaj dzieje, i musę Pani o tym powiedzieć

Bo Pani tam zyje sobie wewnąts
Lato - nie lato, grudzień - nie grudzień
I myśli Pani - wsystko dobze
A tu tymcasem, na tej skorupie
A tu tymcasem - zyją ludzie
I jest ich tutaj bardzo duzo. LUDZKOŚĆ - na siebie mówić kazą
Trochę pracują, w nocy śpią a tak normalnie - to łazą
Mają tu rózne takie zecy - jak dom, samochód cy kolacja
Pepsi, pinezki i fabryki. I mówią na to - CYWILIZACJA

A Pani tam zyje sobie wewnąts...
Podobno jest tu paru takich co mają "brudne ręce" chorera!
No ja tam nie wiem, a zrestą - mój telewizor niecysto odbiera
A raz na kilkadziesiąt lat dzielą się wsyscy na dwie grupy
Podobno wtedy stselają do siebie. Potem siadają i dzielą łupy.
Tak. Kilkadziesiąt lat temu znowu im taki numer wysedł
Pani powłokę zryły bomby. Musiała Pani to słyseć.
A jeśli Pani nie słysała - niech Pani nie ufa tej cisy
Bo jeśli oni nie trafią na rozum - to jesce Pani usłysy

Bo Pani tam zyje sobie? wewnąts...
Lec jeśli Pani innej pracy nie ma, lub nie ma na nią chęci
To niech im (nam) Pani to wsystko wybacy
I niech nam Pani
jesce trochę
niech nam się Pani jesce pokręci

Z powazaniem JASIO

P.s. Pseprasam za Inter-funkcję


komentarze [3]


Nędzne rozmyślania o niezbyt grzecznych ludziach.
niedziela, 22 lipica 2007
o 13:06:44
nastrój




Tło:

Rozrywkowi.pl


Bądź pozytywnym wojownikiem, kiedy na ringu zostajesz sam.
[T.Love]

No tak, łatwo powiedzieć, panie Zygmuncie.. Na razie próbuję tak. A ile wytrzymam- zobaczymy.

I znów nie wiem, co tak właściwie chciałam.

Nie tyle w butelce, co chory na serce ten świat..
['Nocnoautobusowa']


Oj chory.. Wciąż zasypują nas wiadomościami o wyadkach, gwałtach, kradzieżach.. I jaki to wszystko ma sens?

'Stachuro, Stachuro, Ty już idziesz górą.
A nam tu, w dolinie- gorzko i ponuro.
Choćbyś krwią pisał wszystkie swoje wiersze
na welinowym glanc-papierze..
Ludzi w aniołów raczej nie przerobisz,
bo.. już poezja ich nie bierze!'
[Garczarek]


Jestem chora, co widać w powyzszych słowach. Jak na dłoni.
Mam nadzieję, zę już niebawem wrócę do stanu popszedniego, a najchętniej- jeszcze popszedniejszego.


'Ty
przed Tobą świat
za Tobą ja
a za mną już
nic.'
[Groniec]

komentarze [4]


Jeszcze nie wiem
poniedziałek, 2 lipica 2007
o 08:43:01
nastrój




Żagle.. Białe łódeczki, lekki bajdewind (tak to się nazywa?), wieczorem ognisko, szanty, gitara. Takie mam wyobrażenie. A jak będzie? Zobaczymy...

[Nieskończona]

komentarze [1]


Podążając za...
sobota, 23 czerwca 2007
o 14:21:14
nastrój




uśmiech miał prawdę mówiąc sztuczny
choć identyczny z naturalnym
z zawodu teoretyk duszy
prywatnie zaś filozof praktyk


Jak powiedzieć filozof płci żeńskiej? Filozofka? ;?

z nikim nie wchodził w ostre spięcia
w ogóle przyłóż był do rany
sposób na szczęście dawał chętnie
po prostu zmiany - zmiany - zmiany


No tak, bezkonfliktowa, 'przepraszam, że żyję', z duszą na ramieniu, niedzisiejsza..

Bardzo podoba mi się ta recepta.

i często mówił ludziom tak
aby ich nie wprowadzać w błąd:
skoro się powiedziało „a”
to trzeba też powiedzieć „ą”


Czy kiedy ktoś jest inny, to znaczy że jest zły? Czy jeżeli nie pasuje, odstaje, ma 'spadać na drzewo'?
Zastanawiam się po prostu.

nie chciał konfliktów ani sporów
bo odporności miał za mało
więc gdy o szczęściu dyskutował
powtarzał: stałość - stałość - stałość

traktował wszechświat naukowo
i swoje hipotezy sprzeczne
żeby z etyką było w zgodzie
na sobie sprawdzał jednocześnie


Zmiany czy stałość?
Wybór należy do Ciebie ;> ^^

z czasem osiągnął szczyt perfekcji
w godzeniu rzeczy niemożliwych
realizując swe koncepcje
z dala od wszelkich istot żywych

jak należało się spodziewać
wśród pomieszanych zmysłów krzyku
swoją karierę naukową
kontynuował w psychiatryku


Swoją drogą, ciekawe, czy ja też tak skończę.
Jestem tres contente, que ktoś wreszcie napisał piosenkę o mojej skromnej osobie.

Posłuchajcie...
Kuba Sienkiewicz- Uśmiech


komentarze [7]



{ile_komentarzy} komentarzy

Szablon wykonała zagubi-ona. Obrazek silveryn. Pokoloruj swojego bloga!
° Księga ° Ja ° Polub ° Archiv °
°